Obudziłam się głodna. Po śniadaniu właściwie dalej byłam głodna, choć zawsze przykładam do niego dużą wagę. Wracając około 14 z miasta (nadal głodna) uświadomiłam sobie, że normalnie po śniadaniu sięgałam do słodyczowej szafki w kuchni i stamtąd wyciągałam kolejny posiłek. Usuwając ze swojej diety słodycze pozbawiłam siebie co najmniej 500 kalorii dziennie. Teraz muszę uzupełniać ten niedobór czymś wartościowym. Wypiłam sok marchewkowy, ale dopiero po porządnym obiedzie poczułam się najedzona. A wieczorem nie mogło być nic lepszego niż pizza hand made na kaflu (najlepszy przepis) przyrządzona razem z ukochanym Chłopcem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz