wtorek, 12 kwietnia 2011

Post. Dzień 35

No i proszę, jak dynamicznie potrafi się zmieniać akcja. Wczoraj wieczorem znalazłam ogłoszenie o rudym kocurku w moim mieście, tuż tuż, pod nosem. Prowadząc na ten temat z Chłopcem pełną emocji dyskusję na gg, w przeciągu godziny przeszłam od stanowiska "To niesprawiedliwe, no ale trudno, już ustaliłam, więc jadę do Wawy" do "Zadzwonię tam jutro, oby jeszcze nie był sprzedany". Zadzwoniłam, i już w południe byliśmy zobaczyć te cuda. Któryś z tych wchodzącym mamie na głowę kociaków będzie mój:


Mimo wejścia w fazę obsesyjnego myślenia o nowym kocie, na którego muszę poczekać, bo nie nauczył się jeszcze jeść samodzielnie, udało mi się zasiąść do pracy i czujnie pilnowanej przez Chłopca, napisać prawie 3 strony. Coś o poście? Spagetti ze szpinakiem, orzechami włoskimi i żółtym serem. Mmm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz