A na zajęciach z autoprezentacji Pani mówiła, że człowiek nigdy nie wychodzi z nałogu, tylko zamienia jeden nałóg na drugi. I tak sobie myślę, że zamiana słodyczoholizmu na nałóg zdrowego odżywiania jest chyba jednak lepsza.
Dowiedziałam się również, że masowy wysyp najróżniejszych -holizmówna początku XXI wieku był wynikiem przeładowania ludzkich mózgów informacjami, które zaczęły błyskawicznie docierać do nas z całego świata. W związku z tym wiadomości o wszelkich nowinkach: kosmetycznych, technicznych, modowych, lifestyle'owych itp. również zbombardowały nas, wykorzystując informacyjną żarłoczność mózgu do wzbudzenia w nas konieczności posiadania wszystkiego. Mam samochód - muszę mieć lepszy, byłem na wakacjach w Świnoujściu - muszę jechać do Egiptu, oraz w następstwie: mój sąsiad ma 40 - calowy płaski telewizor, ja muszę mieć co najmniej taki sam. I stąd kompulsywna potrzeba posiadania, robienia takich rzeczy, o jakich wiemy, że istnieją. Choćby wydawało się nam, że wiemy, że psychologom płaci się straszne pieniądze za budowanie reklam wpływających na podświadomość ludzi, to i tak będziemy na te reklamy podatni. I nawet gdy w sklepie potrafimy przejść obojętnie obok stoiska ze słodyczami, gdy zobaczymy reklamę telewizyjną, w której z batonika wylewa się aksamitne, karmelowe nadzienie, chrupki miło chrupią a czekolada rozpływa się w ustach, pocieknie nam ślinka, jak wszystkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz