wtorek, 8 marca 2011

Post. Dzień 0

Nie podejrzewałam się o to, że założę kiedyś bloga. A jednak, być może terapeutyczna funkcja blogowania wesprze moją zuchwałą próbę separacji od słodyczy, choćby na te 40 dni Wielkiego Postu. Jak będę się tak długo zastanawiać nad każdym zdaniem to rzeczywiście, nie będę miała zbyt wiele czasu na myślenie o słodyczach.
Dziś Dzień Kobiet, nawpychałam się tyle słodyczy, ile tylko byłam w stanie, dopóki mnie nie zamuliło. Och, obym zapamiętała to uczucie. Paczka rodzynek w polewie z trzech rodzajów czekolady, bombonierka wiśni w likierze, ciasto orzechowe, paczka pastylek miętowych z Wawela, jedna trufla z wiśnią oraz misiek Haribo, którymi częstowała koleżanka na uczelni.
I wspomnienie o nich będzie mi musiało wystarczyć. Niniejszym - rozpoczynam POST SŁODYCZOWY. Czy pisanie w przestrzeń internetu pomoże mi w oparciu się pokusom?
Posted by Picasa

1 komentarz:

  1. Pierwszy :). Dasz rade, pomogę Ci. Powodzenia w prowadzeniu tego (nie)słodkiego blogaska ^^.

    OdpowiedzUsuń