niedziela, 13 marca 2011

Post. Dzień 5

Uwielbiam to budzenie się w południe po nocnej imprezie.
Uwielbiam też energetyzujące placuszki z płatków owsianych i bananów, które zawsze wtedy robi Chłopiec. Siły będą potrzebne, bo wieczorem kolejne wyjście, tym razem do pubu na urodziny naszej koleżanki.
Dopiero gdy postawiono na stole tort, popatrzeliśmy na siebie zdezorientowani. Chłopiec, chyba za moim bohaterskim przykładem, również postanowił przejść na  post, więc związane z tym trudy i znoje dzielimy razem. Słodki dylemat Antygony, przybrany cukrowymi różyczkami, postawił nas przed koniecznością wyboru. Podeszliśmy do tego racjonalnie: post to odmawianie sobie czegoś, czego się pragnie i nadużywa, a my nawet nie mielibyśmy ochoty na słodkie, po prostu niegrzecznie byłoby nie spróbować urodzinowego tortu. Uznaliśmy więc, że zjemy jeden kawałek, choć wiele osób brało dokładki.
I tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz