piątek, 18 marca 2011

Post. Dzień 10

Kolejny dzień koszmarnie przybijającej pogody. I tak czuję się całkiem nieźle, jak na takie warunki atmosferyczne (może to kolejna zasługa diety?).
Od linka do linka, trafiłam ostatnio w necie na problem zakwaszenia organizmu. To schorzenie leczone od wieków przez medycynę Wschodu, na Zachodzie pozostawało niezauważone, choć to właśnie tu najwięcej osób na nie cierpi. To w uproszczeniu zakwaszenie organizmu w wyniku zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej, na który zasadniczy wpływ ma sposób odżywiania. To choroba ogólnoustrojowa, więc też szerokie spektrum objawów. Są to m.in.: bóle mięśni, kości i stawów, problemy trawienne, wzdęty brzuch, otyłość brzuszna, choroby zębów, bóle głowy, wypryski, problemy z krążeniem, rozdrażnienie, szybkie męczenie się, napady wilczego głodu i wiele innych. Więcej dowiesz się stąd :
www.eioba.pl/a/1o8q/wplyw-zakwaszania-na-stan-zdrowia-organizmu
Ten niekorzystny układ można jeszcze odwrócić, stosując się do odpowiedniej zaleceń. Oprócz ruchu i relaksu, należy przestrzegać proporcji 20-80
(zasada Pareto wciśnie się wszędzie), tzn. 20 % produktów kwasotwórczych, 80 % produktów zasadotwórczych. Nie jest to dieta na chwilę a na całe życie, umożliwia za to utrzymanie prawidłowego pH, a co za tym idzie zdrowia i dobrego samopoczucia.
Wpływ różnych pokarmów na organizm wcale nie jest taki oczywisty, jak mogłoby się wydawać, więc ściąga będzie bardzo przydatna. Powiększ:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz