piątek, 25 marca 2011

Post. Dzień 17

Pojechaliśmy uzupełnić zapasy żywności do Carrefoura. Zauroczona stoiskiem z mrożonkami na wagę, kupiłam od razu po trochu wszystkiego, i warzywa na patelnię, i mieszankę chińską, i kulki szpinaku, i nawet truskawki. W zestawieniu np. z kuskusem umożliwia to stworzenie pysznego i wartościowego obiadu w 15 minut.


Ponadto wzięliśmy kolejny słoiczek masła orzechowego. Postawiłam go w słodyczowej szafce w kuchni, więc gdy po raz kolejny będę ją z przyzwyczajenia otwierać, będę mogła po niego sięgnąć. Mój uzależniony od Nutelli brat zasłynął ostatnio stwierdzeniem, że to całe masło orzechowe to chyba sam tłuszcz, i musi być strasznie niezdrowe, więc woli Nutellę, gdzie przynajmniej jest mleko, kakao i orzechy. No cóż, w kwestii jego edukacji dietetycznej oraz wiary w reklamy jest jeszcze wiele do zrobienia.
Nie doceniałam wcześniej supermarketowych stoisk ze słodyczami na wagę. Gdy dziś jeden taki mijałam, sekundy wlokły się niemiłosiernie a stoisko zdawało się nie mieć końca. Uderzały mnie coraz to nowe, kuszące widoki: ciastka w czekoladzie, draże, bakalie w czekoladzie, maczki, żelki - zamknięte w handlowych opakowaniach nie wyglądają tak ciekawie.
A w domu, na podwieczorek, pełnoziarniste tosty na ciepło z masłem orzechowym. Mmm..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz