Dziś nawet do kaszy na obiad nie dodałam soli, nie mówiąc już o warzywach - tylko ziołowe przyprawy. Mama trochę pomarudziła, ale stwierdziła, że gdy powtarza sobie przy każdym kęsie, że tak jest zdrowiej, to nawet można to zjeść. Cóż, taki jest los niosących kaganek dietetycznej oświaty. Bawią mnie sugestie, ze odżywiam się tak po to, żeby być szczupła i widać po mnie, że efekty są świetne. Prawda jest taka, że pomiędzy takimi superzdrowymi posiłkami dotychczas obżerałam się słodyczami, a że nie było tego widać? Może to miłościwie szybki metabolizm, geny, czy co tam jeszcze, a sam obtłuszczony brzuszek łatwo się wciągało. Teraz może rzeczywiście uda się ten brzuszek nieco wymodelować.Żeby tak jeszcze zmobilizować się do ćwiczeń po zimie..
Wybierając się wieczorem do kina, stanęłam przed poważnym problemem: co tam wziąć do jedzenia? Multipleksy przyzwyczaiły nas do kosmicznie drogiej i paskudnie niezdrowej żywności, więc od zawsze braliśmy swoje zapasy, które były..no, tańsze. Dzisiaj okazały się też dużo zdrowsze, ponieważ oprócz kwasu chlebowego zabraliśmy rodzynki oraz pokrojone jabłko i marchewki. Słysząc od pierwszych sekund reklam wszechobecne chrupanie nachosów, wyciągałam swoje pudełko z satysfakcją: teraz ja wam pochrupię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz