czwartek, 10 marca 2011

Post. Dzień 2

Dzisiaj zajęcia od 8:00. Paskudna, depresyjna pogoda i niedospanie konsekwentnie, przez cały dzień pobudzały apetyt na coś słodkiego. Sama również dodałam sobie pokus, ponieważ w podziękowaniu dla kolegi, który miał mi popołudniu pomóc przywieźć z serwisu rower, postanowiłam kupić mu coś słodkiego. Weszłam do sklepu Wawela. Widok ukochanego asortymentu i aromat podgrzewanej gorącej czekolady (cwane marketingowe dziady) obudził słodkie przyzwyczajenia. Wybierając w myślach rodzaj czekoladek, automatycznie dodałam kilka sztuk dla siebie, jednak ukłucie refleksji przypomniało o poście. Czując się trochę nieswojo w nowej sytuacji, wyszłam z zaplanowanym zakupem, i niosąc go cały czas w torebce, dowiozłam w nienaruszonym stanie i przekazałam adresatowi. Tak więc oprócz wypieszczonego roweru zyskałam też satysfakcję ze zwycięskiej pierwszej próby.



Pochwaliłam się już kilku osobom swoim postnym postanowieniem, a zainteresowanie i uznanie dla tej decyzji wspomogło moją wolę dzisiaj, i mam nadzieję wspomagać będzie nadal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz