Zaszalałam dzisiaj z drugim śniadaniem, i zrobiłam sobie naleśnik z mąki pełnoziarnistej z bananem, coś pysznego. Musiałam sobie jakoś poradzić, gdy odkryłam, że mama uzupełniła zapasy naszej słodyczowej szafki o żelki i takie pyszne małe ciasteczka z nadzieniem prosto od cukiernika, które uwielbiam. Naleśnik za to jest pożywny, dość zdrowy, a przy okazji słodki ze swej natury (choć bez cukru).
Korzystając z wolnego dnia, wybrałam się dziś do Chłopca. Nie byłam u niego od czasu przejścia na post słodyczowy, więc niepokoiłam się, jak sobie u niego poradzę. Zawsze wymuszałam na nim spore zakupy słodyczy, które musiał przygotowywać na mój przyjazd. Tak najlepiej oglądało mi się filmy. Okazało się jednak, że i tu mogłam na niego liczyć, bo na obiad ugotował danie z makaronu pełnoziarnistego, kurczaka i mieszanki warzyw, którym naprawdę się najadłam. Za to na seans przygotował nam miskę winogron i jabłko w kawałkach. Zjedliśmy wszystko, choć to po mojej stronie stała miseczka, więc pewnie zjadłam więcej. Cudowne uczucie, kiedy nie nęka nieustanny pęd do słodkiego, a odruch natrętnego sięgania po przekąskę zaspokaja się owocami. Wraz ze smaczną kolacją dało to bardzo miło i pożywnie spędzony dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz