Dziś chyba spełniłam w 100% założenia nowej piramidy żywienia, bardzo dużo pełnego ziarna, dużo warzyw, sporo owoców, trochę nabiału i orzechów oraz jajeczko. Mama, z którą chodziłam dziś po mieście, z podziwu godnym uporem wyciągała mnie na tradycyjne dotąd 'coś słodkiego', najpierw ciacho, potem lody ("ooj, a to sorbety też nie?"). Jednak dzisiejsze regularne, bogate i różnorodne posiłki były mnie w stanie odciągnąć od każdej zdradliwej pokusy.
Chłopiec za to podesłał mi dziś STRACHA NA SŁODYCZE, ku pokrzepieniu serc i umocnieniu woli:
Wydrukuję i będę patrzeć na to w chwilach próby.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz