niedziela, 27 marca 2011

Post. Dzień 19

Po zmianie czasu obudziłam się samoczynnie o 9:00, tzn. o 10:00, co jest wczesną porą jak na mnie, szczególnie w wolny dzień. Z okazji niedzieli postanowiłam odejść od zdrowej, ale monotonnej tradycji płatków z jogurtem na śniadanie, i oprócz nich usmażyłam sobie jajecznicę z cebulą dymką i pomidorami. Miła odmiana.

Do przygotowań niedzielnego śląskiego obiadu dla rodziny, postanowiłam dołączyć się przygotowaniem deseru w postaci ... sałatki owocowej. Spodziewałam się zadowolenia ze strony bratowej, która też jest na bezsłodyczowej diecie, ale żeby zasmakowało to mojemu nutellowemu bratu, a tym bardziej dzieciom? Miłe zaskoczenie. 
Sałatkę zrobiłam z pomarańczy, kiwi, jabłka i bananów, wkropiłam też resztkę ajerkoniaku, który został w barku, co dało doskonałe połączenie. Pomarańcze wybierałam według wskazówek z poświęconego im odcinka programu TVN Style "Wiem, co jem" ,
z którego dowiedziałam się, że dobrą i bezpestkową pomarańczę można poznać po tym, że ma pępek - widoczny na zdjęciu nierozwinięty zalążek drugiego owocu.



Nadszedł już czas, i po naradach rodzinnych mogę zacząć rozpowszechniać informację, że poszukuję i chętnie przyjmę młodego kotka płci męskiej, barwy rudej. Jak te pomarańcze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz