W południe wpadli z odwiedzinami dawno nie widziani wujkowie. Ciocia słynie z doskonałych wypieków, więc myślałam, że się zapłaczę, jak zobaczyłam, że przyniosła nadziewane rogaliki własnej roboty. Mama powiedziała, że można kilka spróbować zamrozić, to sobie ich w Wielkanoc spróbuję. No to są już w zamrażarce i czekają na Święta.
Wiosna się rozkręca, więc wybraliśmy się z Chłopcem na przejażdżkę rowerową. Wróciliśmy z mrożoną lasagne z Biedronki. Co prawda wiadomo, kto kupuje w Biedronce, ale kilka można tam znaleźć kilka wyśmienitych produktów. Na przykład moje ulubione podróbki słodyczy z Wawela. Właściwie to te słodycze są robione przez Wawela, ale pod marką Magnetic dla Biedronki i tak samo pyszne, choć tańsze. Uważam się za smakosza, a nie wyczuwam między nimi różnicy. Tak więc są tam i Danusie (także miętowe), i czekolady Malaga-TikiTaki-Kasztanki. Ach, póki co mogę sobie je tylko wspominać, albo chodzić pooglądać w sklepie. Ale wracając, dziś przywieźliśmy stamtąd lasagne bolognese. Koszt: 4.99zł. za opakowanie, więc wzięliśmy dwa. Robiły się w piekarniku jakieś 40 min i były przepyszne, a co ważne przy tego typu gotowych daniach, i wierząc etykiecie, w składzie nie było żadnych paskudnych dodatków. Ostatecznie to mrożonka, więc chyba nie ma po co ich tam dodawać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz