Wydawałoby się, że to półmetek postu, a jednak Wielki Post nie ma 40 dni, jak się dziś doliczyłam. Skoro Środa Popielcowa była 9 marca, tak, a Wielkanoc ma być 24 kwietnia, to mi wychodzi 47 dni. No i zagwostka.
W kwestii zaś spraw bardziej kulinarnych, to dzisiejszy apatyt udało mi się jakoś zaspokoić podwójnym obiadem z kuskusu i mieszanki chińskich warzyw, z elementami nowalijek, które no nowalijki podobno należy moczyć w osolonej wodzie, co wyciąga z nich część wpakowanej tam chemii. Raz przygotowany kuskus jest remedium na napady głodu w ciągu całego dnia, a wrzucić do niego można wszystko, co się tylko zechce.
Tylko wypicie rooibosa koło 17, w godzinie mojego spadku energetycznego, nie było dobrym pomysłem. Nie wierzyłam do tej pory, że ten napar ma takie działanie uspokajające.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz